Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 7 Liga
- Mecz o mistrzostwo 7 ligi. Gospodarze dzięki dobrej, równej grze przez cały sezon przystępowali do tego spotkania jako wicelider z 43 punktami. Goście mieli o oczko więcej, ale w ostatnich 3 meczach zdobyli tylko 4 punkty, co oznaczało, że nie mogli przegrać tego spotkania, jeśli chcieli myśleć o triumfie w 7 lidze. Z większym impetem i wydawałoby się większą chęcią na zwycięstwo w ten pojedynek weszła ekipa FC Dziki z Lasu. Dało to swój efekt już w 2 minucie kiedy to po wstrzeleniu piłki w pole karne bramkę samobójczą zdobył Jan Bajek. To tylko dodało animuszu wiceliderowi. Aktywny był zwłaszcza Konrad Adamczyk, który bardzo często wdawał się w udane pojedynki 1 na 1, czym tworzył przewagę w atakach swojego zespołu. W 12 minucie meczu ten gracz zdobył gola dającego dwubramkowe prowadzenie. Goście szybko odpowiedzieli, kiedy to w zamieszaniu pod polem karnym do siatki piłkę posłał Jakub Dmitruk. Taki stan spotkania nie trwał długo, bo chwilę później gola na 3:1 strzelił Tymek Kuroczko. Kilka sekund przed przerwą do bramki rywali trafił też Marek Dąbrowski i FC Dziki z Lasu zaczynały drugą połowę z 3 bramkowym benefitem. Licznie zgromadzeni kibice nie spodziewali się na pewno tego co zdarzyło się w kolejnych 25 minutach. Kapitalna postawa obu zespołów spowodowała, że mieliśmy bardzo dużo emocji. 120 sekund po przerwie widzieliśmy gola na 4:2 Juliana Wzorka. Kilka momentów później na 4:3 trafił Daniel Kielak, a zaraz po nim ponownie Julian Wzorek i na 15 minut przed końcem meczu wynik brzmiał 4:4. Mimo wielu okazji i starań jednych i drugich ostateczny rezultat się nie zmienił, co oznaczało, że Laga Warszawa mogła świętować zasłużone mistrzostwo 7 ligi. Wielkie gratulacje Panowie!
W ostatniej tej wiosny kolejce broniąca szóstej pozycji w siódmej lidze drużyna FC Polska Górom podejmowała mającą zapewniony start w Pucharze Ligi Fanów ekipę Kubany. Szybko zdobyta dwu bramkowa przewaga gospodarza już w pierwszych minutach utrudniła rywalom dążenie do zakończenia sezonu z wygraną na koncie. Dobra gra w obronie nie dawała szans zawodnikom Kuby Zygmunta na stworzenie realnego zagrożenia własnej bramki, a odebrane przeciwnikowi piłki dzięki składnej grze drużynowej były szybko dostarczane w pole karne gości, którzy nie nadążali za młodszymi przeciwnikami. Dzięki często oddawanym celnym strzałom na bramce nie mógł się nudzić Piotr Arendt, dzięki któremu końcowy wynik spotkania został zmniejszony do minimum. Narastająca frustracja w szeregach Kubanów była „wodą na młyn” dla chłopaków z FC Polska Górom, którzy coraz bardziej powiększali swoje prowadzenie. Gospodarze wygrali ostatecznie 7:1, a sam mecz przez cały jego czas przebiegał w miłej sportowej atmosferze. Teraz przed Kubanami zmagania w Naszym Pucharze, a drużyna FC Polska Górom może skupić się na chwili odpoczynku i budowie formy na nadchodzący sezon. Obu zespołom dziękujemy za dostarczone emocje przez cały sezon i liczymy, że niedługo znowu się spotkamy na boisku.
Spotkanie trzeciej w tabeli 7 ligi drużyny FFK Oldboys kontra czwartej drużynie - Więcej Sprzętu Niż Talentu przyniosło nam świetne dla kibicowskiego oka widowisko. Mecz rozgrywany był o tzw. ”pietruszkę” ale niech żałuje ten kto tego nie widział. Ciągłe zmiany tempa przebiegu spotkania i piękne akcje okraszone atomowymi strzałami, dały nam widowisko jakiego oczekuje każdy kibic piłki nożnej. Już w 3 minucie bramkę zdobył debiutant w drużynie FFK, 12 letni „młody” Domański. Chłopak „zamknął” długi róg bramki i sprytnym półwolejem trafił swojego pierwszego gola w Lidze Fanów. Rośnie nam młody narybek, krzewimy wszyscy jak jeden kulturę fizyczną i z tego należy się najbardziej cieszyć. Chwile później podrażnieni gospodarze zdobyli bramkę wyrównująca na 1-1 i widowisko zaczęło się na nowo. Akcja za akcje, strzał za strzał, tak właśnie wyglądał ten mecz. Świetnie dysponowany w tym meczu napastnik gości Andrzej Kryszanowski strzelił na 1-2, chwilkę później też napastnik ale tym razem gospodarzy Łukasz Krysiak wyrównał na 2-2. Nadmienić trzeba ze obaj wymienieni wyżej panowie zostali wybrani jako MVP swoich drużyn i bardzo mocno sobie na to miano zapracowali. Wymiana ciosów trwała i dosłownie co kilka minut padały bramki. Pierwsza polowa zakończyła się zatem wynikiem 4-4. Obie ekipy wyszły na drugą połowę jeszcze mocniej skoncentrowane niż w pierwszej odsłonie i batalia trwała dalej. Goście szybko zdobyli bramkę na 4-5 ale gospodarze nie spali i znowu wyrównali. Wspomniani wyżej napastnicy obu ekip mocno „kręcili” obroną przeciwnika, koledzy z ich drużyn kreowali dużo okazji i dzięki temu mecz trwał w szybkim i przyjemnym dla kibicowskiego oka tempie. Na 5 minut przed końcem meczu mieliśmy 7-7 na tablicy wyników, jednak Andrzej Kryszanowski i Vitalii Yakovenko nie zamierzali odpuścić. Zagrali ładną i kombinacyjną akcję i ten pierwszy zdobył zwycięską bramkę na 7-8 dla FFK Oldboys. Piękne, wyrównane i prowadzone w duchu fair-play spotkanie to czysta poezja dla kibicowskiego oka. Oby takich meczów było jak najwięcej. Udanych wakacji panowie i do zobaczenia na jesieni.
Minionej niedzieli, w ramach ostatniej 18 kolejki siódmej ligi mierzyły się ze sobą drużyny Partyzanta Włochy oraz Żoliballa. Jeżeli chodzi o gospodarzy, drużyna z warszawskich Włoch pewnymi krokami zmierzała do spadku od samego początku rozgrywek. Goście natomiast mieli jeszcze cień nadziei, w przypadku, kiedy to ich bezpośredni rywal, Wiecznie Drudzy straci punkty. Obydwie ponadto miały sobie coś do udowodnienia, ponieważ ich pierwszy mecz nie odbył się, z powodu pomylenia boisk w wykonaniu gości. Z powodu tak wyrównanych warunków, spodziewać się mogliśmy niezwykle zaciętego spotkania. Pierwsza połowa jednakże nie zapowiadała takiego scenariusza. Partyzant Włochy pewnie punktował, stawiając przede wszystkim na dobre ustawianie się w defensywnie i spokojną grę podaniami. Niewątpliwie przynosiło to skutki, ponieważ na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 4:1. Druga odsłona rywalizacji to już natomiast pełna dominacja składu z Żoliborza. Młodsi i bardziej wybiegani zawodnicy często oprócz tych walorów wykazywali się bardzo dobrą kontrolą piłki i techniką użytkową. Zaowocowało to strzeleniem pięciu bramek, w opozycji do jednej w wykonaniu Partyzanta. Czerwonej latarni ligi zdecydowanie może pozostać niedosyt, ponieważ mecz był możliwy do co najmniej zremisowania, być może taki wynik został podyktowany przez braki kadrowe lub kondycyjne, nie nam jednak oceniać. Wracając do tematu zwycięzców tego meczu, niestety dla nich trzy punkty okazały się jedynie pocieszeniem, ponieważ ich rywal, Wiecznie Drudzy wygrali swój mecz, zamykając tym samym drogę do utrzymania.
Pojedynek pomiędzy Wiecznie Drugimi, a SGSem miał niewielkie znaczenie jeżeli chodzi o układ tabeli, ale wiedzieliśmy, że obie ekipy nie odpuszczą sobie tego spotkania i zrobią wszystko, żeby wygrać to spotkanie. Szczególnie team Piotra Kawki był zmotywowany, żeby dobrze zakończyć tegoroczne rozgrywki i pokonać swoich rywali. Okazało się, że kapitan zespołu gospodarzy chyba dobrze przyłożył się do przemowy przedmeczowej, bo w pierwszej połowie to Wiecznie Drudzy grali pierwsze skrzypce. Mimo, że Jakub Westfal robił wszystko, żeby ukłuć rywali, to bardzo często napotykał przeszkodę w postaci dobrze grającego bloku defensywnego Wiecznie Drugich lub na posterunku stał Leonardo Grucza. Tymczasem ataki Wiecznie Drugich napędzał Tomek Chwaja wraz z Łukaszem Skierskim, którzy sprawili, że SGS na przerwę schodził z wynikiem 4:1 w plecy. Po przerwie do roboty wzięli się goście, którzy za sprawą Westfala i Mosóra zaczął nadrabiać wynik i Wiecznie Drudzy mieli poczuli, że zwycięstwo może wymknąć im się z rąk. Na szczęście w ich szeregach był ktoś taki jak Łukasz Skierski, które zamknął mecz i Wiecznie Drudzy wygrali 7:5. Trzeba jasno powiedzieć, że Wiecznie Drudzy tego sezonu nie zaliczą do bardzo udanego, ale przynajmniej utrzymanie zostało osiągnięte i w najbliższym sezonie Wiecznie Drudzy znów zagrają w 7 lidze.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)